BYĆ CZŁOWIEKIEM WIARY I MIŁOSIERDZIA

16 sierpnia 2014 roku; DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA; W naszych czasach chętniej zajmujemy się problemami obcych niż swoją własną rodziną, krewnymi czy znajomymi, gdyż obce problemy można o wiele łatwiej zrozumieć i zaakceptować niż własne. W gruncie rzeczy jednak każda pomoc udzielona natychmiast ma nieocenioną wartość, niezależnie od stopnia pokrewieństwa i więzi z osobą, która pomocy potrzebuje.

BYĆ CZŁOWIEKIEM WIARY I MIŁOSIEDZIACzy stać nas na bezinteresowną pomoc tym, którzy jej potrzebują, a nie mają na tyle odwagi, by o nią poprosić? Dla wielu z nas to problem nie tylko fizyczny, ale i emocjonalny, gdyż słowa, które nieraz do nas dochodzą, czasami brzmią odpychająco, a czasami wręcz wrogo.

A jednak są tacy, którzy potrafią przełamać barierę wstydu, barierę emocji, wyciągając dłoń po pomoc i z pomocą. Nasze społeczeństwo dzieli się na trzy grupy:

  • Pierwsza to ta, która pomocy potrzebowała,
  • Druga – która pomocy potrzebuje
  • Trzecia, która jej będzie potrzebowała, przy czym nie chodzi tutaj tylko o pomoc materialną, ale także psychologiczną, duchową, specjalistyczną oraz medyczną.

Jakiejkolwiek udzielimy, zawsze będziemy odczuwać satysfakcję. Izajasz, cytując słowa Pana, daje nam radę: „Tak mówi Pan: «Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości, bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się objawić.” (Iz 56,1).

Jak my mamy to zrozumieć?

Otóż wspomagajmy się wzajemnie zgodnie z prawem, jakie nas obowiązuje, jednakże miejmy na uwadze, iż każda pomoc to przyczynek do Zbawienia, do wejścia w sprawiedliwość Pańską, w Jego Miłość, w Jego Miłosierdzie.  Pomagając innym, sami sobie pomagamy, służąc innymBogu służymy. To właśnie ma na myśli święty Paweł, mówiąc do pogan „chlubię się posługiwaniem swoim w tej nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia.” (Rz 11,14).

A zatem posługuje poganom z wiarą, że Bóg wykorzysta jego posługę również dla dobra tych, którzy w Niego nie uwierzyli. Na koniec słyszymy przypowieść o kobiecie kananejskiej, której odwaga i niezachwiana wiara, a zarazem przeświadczenie o słuszności prośby, są godne naśladowania.

By pomóc swemu dziecku, z matczynej miłości godzi się na największe poniżenie. Jej córka prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z bezgranicznej ofiary matki, która jest gotowa poświęcić wszystko, aby uwolnić swe dziecko z jarzma zależności od złego. Miłość matki do dziecka sprawia cud. Pan Jezus mówi; „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie jak chcesz!” (Mt15, 28).

Oto cud miłości. Poruszony problem jest ponadczasowy. Swoi, obojętnie czy chodzi o własną rodzinę czy dalszych krewnych, mają zawsze pierwszeństwo. Potem przychodzi kolej na potrzeby obcych. Kobieta kananejska z pewnością to rozumiała. Jednak dla Boga najważniejszy jest człowiek, jego miłość i wiara. Ta pogańska kobieta doświadczyła łaskawości Pana, bo dała dowód wiary i nadziei umotywowanej miłością do dziecka. Bądźmy, więc ludźmi, którzy w udzielaniu pomocy nie robią żadnych różnic i nie stwarzają barier.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

16 sierpnia 2014|