O pokusach

Osobom pobożnym wydaje się, że wtedy tylko są miłe Bogu, kiedy czują słodycz Jego obecności, kiedy je Bóg jakby obsypuje pieszczotami, kiedy używają niczym niezakłóconego spokoju, kiedy nie doznają żadnej przykrości, ani ze strony szatana, ani ze strony ludzi. Ale kiedy Bóg odejmie im pociechy, kiedy dopuści, aby je szatan kusił, a ludzie wystawiali na próbę ich cnotę, wtedy trudno by ich było przekonać, że są mili Bogu; przeciwnie, sądzą wówczas, że Bóg ich opuścił, że nie są Mu mili jak dawniej, i zaniepokojeni rozbierają swoje postępowanie, aby poznać, z jakiego powodu Bóg tak surowo z nimi postępuje.

A oto właśnie Anioł oświadcza Tobiaszowi, że ponieważ był miły Bogu, trzeba było, aby go pokusa doświadczyła. Zastanówmy się, jaki zachodzi tu związek. Bóg, szatan, ludzie będą cię doświadczać. Jaka jest konieczna przyczyna takiej sytuacji? Tą przyczyną jest to, że byłeś miły Bogu. Pokusy są więc nagrodą za twoją poprzednią wierność; Bóg chce, byśmy je cierpieli, albo dopuszcza je, byśmy się stali jeszcze milsi w Jego oczach, a tym samym coraz bardziej święci, coraz doskonalsi. W Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu mnóstwo jest przykładów, potwierdzających tę prawdę, która jest bezsprzecznie największą pociechą dla sług Bożych we wszystkich cierpieniach, jakie ponoszą.

Dlatego, kiedy ludzie zabierają się do służby Bożej powinni przygotować się na to, że jeżeli z całego serca będą służyli Bogu, jeżeli będą wierni łasce, jeżeli niczego nie zaniedbają, żeby Mu się podobać – wtedy Bóg będzie ich doświadczać przez różne utrapienia. Pozwoli, by kusił ich szatan; nastręczy im okazji do upokorzeń i prześladowań; ale w tym wszystkim powinni oni całkowicie zdać się na wolę Bożą. Gdyby po kilku latach służby Bogu człowiek nie doznał żadnego zamieszania spokoju duszy, gdyby szatan i ludzie nie wystawiali go na próby, wtedy powinien on wątpić o swojej cnocie i wnosić, że nie jest tak miły Bogu, jak mu się wydaje.

Trzeba więc koniecznie, by pokusa doświadczała sługi Boże. Co to znaczy doświadczyć? Przede wszystkim znaczy to przekonać się, czy cnota okaże się prawdziwa i gruntowna. Bo cóż to może być za cnota, która nie była doświadczona? Jest to cnota słaba, wątpliwa, na której nie można polegać. Nietrudno jest postępować, kiedy Bóg sam prowadzi; nietrudno się modlić, kiedy na modlitwie doznaje się słodyczy; nietrudno zwyciężyć siebie, kiedy łaska działa tak silnie, że natura zaledwie mały stawia opór. Nietrudną jest rzeczą spoczywać na łonie Boga, będąc bezpiecznym od wiatrów i burz: kiedy szatan boi się nas i od nas stroni, kiedy ludzie nas szanują, w naszej osobie oddając hołd cnocie.

Gdyby tak było, cnota nie byłaby ani trudna, ani rzadka, ani straszna dla naszej zepsutej natury; gdyby można ją było nabyć bez wysiłków, bez walk, bez przeciwności, nie byłyby prawdziwe słowa Świętego Pawła, porównującego chrześcijan do zapaśników, którzy po długich ćwiczeniach przystępują do walki i okupują zwycięstwo kosztem nieraz własnej krwi. Cnota, która nie była doświadczona, nie zasługuje na nazwę cnoty.

Co jeszcze znaczy doświadczać? Znaczy też jeszcze oczyszczać. Tak jak próbuje się i oczyszcza z wszelkiej przymieszki metale, kładąc je w ogień, podobnie i cnota oczyszcza się w pokusach. Z czego się oczyszcza? Z przymieszki miłości własnej, która ją poniża, z pychy, która ją psuje i zamienia w truciznę. Niepodobna, by cnota stała się zupełnie bezinteresowna, wolna od próżności i miłości własnej, jeżeli nie przechodziła przez ogień różnych pokus.

Skutkiem pokus na przykład przeciw czystości, przeciw wierze czy nadziei jest utwierdzenie duszy w tych cnotach i podniesienie ich do najwyższego stopnia. Skutkiem pewnego opuszczenia przez Boga, oschłości, zniechęcenia, gwałtownych wstrętów, pozornego odjęcia łaski jest oczyszczenie miłości, pomnożenie męstwa, wierności i stałości. Skutkiem potwarzy, przeciwności, prześladowań jest podniesienie duszy ponad wszelki wzgląd ludzki, odebranie jej tego dobrego mniemania o sobie, jakie rozbudzają w niej pochwały i poklask ludzki. W ogóle skutkiem wszelkich pokus jest to, że odrywają one od rzeczy doczesnych, upokarzają nas przed samymi sobą, powiększają naszą ufność w Bogu i ściślej nas z Nim jednoczą.

Pokusy są więc według zamiaru Bożego nagrodą, dowodem i udoskonaleniem cnoty. Jakże moglibyśmy ich się obawiać? Jeżeli pokora nie pozwala nam pragnąć pokus – bo to byłoby nadmierną ufnością we własne siły – to gorliwość o nabycie doskonałości nie pozwala nam również przesadnie się ich obawiać. Nie powinniśmy też trapić się, kiedy doznajemy pokus, ani sądzić wówczas, że wszystko jest dla nas stracone.

Ale może ktoś powie: obawiam się zgrzeszyć, stracić łaskę, potępić się, a w pokusach ciągle jestem na to narażony. To tak samo, jakbyś powiedział: boję się walczyć, zwyciężyć, otrzymać nagrodę. Bo wieniec chwały, jak powiada Apostoł, temu się należy, kto wytrwałe walczył. Czy nie dostrzegasz, że ta bojaźń popełnienia grzechu, która odbiera ci męstwo, bierze się stąd, że polegasz na własnych siłach, zamiast liczyć na pomoc Bożą, która uczyniłaby cię niezwyciężonym? Przyznaję, że twoja słabość jest tak wielka, że lada pokusa może cię doprowadzić do upadku. Dlatego powinieneś nie ufać sobie, ale całkowicie zdać się na Boga, aby On był twoją pomocą i podporą. Czy możesz obawiać się grzechu, kiedy wspiera cię wszechmoc Boga? Przeciw Niemu nic nie mogą ani ludzie, ani szatani. Oni nie mogą cię wyrwać z rąk Bożych. W pokusie, którą On na ciebie dopuszcza, której sam nie szukałeś, w której sobie nie ufasz i na którą narażasz się z Jego woli, możesz być pewny Jego pomocy.

Słuchaj, co mówi do ciebie Święty Paweł: Bóg jest wierny, nie pozwoli, abyś był kuszony nad siły, ale zsyłając większą pokusę, da zarazem i moc większą, by ją pokonać (por. 1 Kor 10,13). Zastanów się nad tymi, tak pocieszającymi słowami; powinny one pobudzać cię do ufności w najcięższych nawet doświadczeniach. Bóg jest wierny; ze względu na Siebie Samego, na Swe obietnice, z pobudki miłości, jaką ma dla nas, obowiązany jest przyjść ci z pomocą w niebezpieczeństwie, które grozi twojej duszy. Idzie tu o Jego chwałę, bo grzech Go obraża. On wie, że bez Niego niczego nie możesz; że upadniesz, jeżeli cię opuści. Sobie Samemu przyniósłby uszczerbek, gdyby cię opuścił.

On nie dopuści, żebyś był kuszony nad siły. Wierność Boga względem nas nie polega na tym, aby od nas oddalił pokusy, bo tym sposobem Samego Siebie pozbawiłby chwały, a nas zasługi, jaką przynosi zwycięstwo. Wierność Boga okazuje się w tym, że nie pozwala On, aby pokusa przewyższała nasze siły. Bóg wie doskonale – nieskończenie lepiej niż my – jakie są nasze siły, bo otrzymujemy je od Niego, z Jego łaski.

On zmniejsza siłę pokusy, nad którą ma najwyższą władzę: nie dopuści, by miała ona nad nami więcej mocy, niż my mamy siły do jej odparcia. Ale nie dość tego: Bóg, zsyłając większą pokusę, daje większą pomoc, byśmy mogli oprzeć się pokusie i zwyciężyć ją. Walczymy w oczach Boga Jego własną bronią; wiara nas uczy, że jeżeli jesteśmy zwyciężani, to nie z powodu braku łaski, ale z naszej własnej winy. Być może Bóg chce nas ukarać za nasze dawne niewierności, za naszą zarozumiałość albo brak ufności w Nim. Jeżeli jednak z naszej strony nie ma żadnej przeszkody, to ze strony Boga możemy być pewni zwycięstwa. […]

O. Nicolas Grou SI, Przewodnik życia duchowego, Wydawnictwo AA, s. 142-146.

Źródło: http://www.pch24.pl

10 sierpnia 2019|